LISTY OD AU PAIREK


  • Ewa Saj, Majorka 4 m-ce
  • Nazywam się Ewa Saj i mam 21 lat. Przebywałam 4 m-ce jako au-pair na Majorce, a dokładnie w jej centrum - Palmie. Dzięki życzliwym ludziom ze "Study Travel" zamieszkałam z hiszpańską rodziną, która przyjęła mnie bardzo ciepło i szybko zaprzyjaźniłam się z nią. Traktowano mnie jako kolejnego członka rodziny, więc czułam się jak we własnym domu. Do moich obowiązków należała opieka nad 4-letnią dziewczynką - Ines oraz drobne prace w domu. Razem bawiłyśmy się całymi godzinami lub chodziłyśmy na plażę, gdyż mieszkaliśmy nad samym Morzem Śródziemnym. Wieczorami oglądałyśmy bajki i spędzałyśmy razem każdą wolną chwilę. Nie miałam czasu na nudę, gdyż w każdą sobotę jeździliśmy całą rodziną w różne niesamowite miejsca, rozmieszczone na całej wyspie ( np.: delfinarium ). Nigdy wcześniej nie zwiedziłam tylu miejsc w tak krótkim czasie. Odmienna kultura, obyczaje i tryb życia mieszkańców Majorki sprawiły, że każdy dzień był inny, niczym nie przypominający poprzedniego, pełen przygód i niespodzianek. Miałam okazję poznać także potrawy charakterystyczne tylko dla tego miejsca, np.: ośmiornicę. Wszystko było takie nowe i takie inne, piękne widoki i barwne krajobrazy. Nic więc dziwnego, że tak często będę powracać do tamtego czasu. Wyjazd na Majorkę jako au-pair był dla mnie piękna przygodą, gdyż poznałam obcy język, mnóstwo nowych ludzi, zobaczyłam miejsce gdzie życzliwość ludzi, czysta woda i upalne lato trwa przez cały rok.



        



  • Anna Kozakiewicz, USA 12m-cy
  • Drodzy Państwo, Jestem bardzo mile zaskoczona z otrzymanego listu i z przyjemnością mogę się podzielić pierwszymi wrażeniami z pobytu w Stanach. Spędziłam trzy dni w New York na kursie przygotowawczym, czyli jak żyć w amerykańskiej rodzinie. Uczono nas udzielania pierwszej pomocy oraz było spotkanie z policjantem. Moja grupa liczyła 47 osób, były to osoby z: Czech, Słowacji, Jugosławii, Finlandii, Szwecji, Meksyku, Turcji, Holandii, Francji, Niemiec, Włoch i Estonii ( było również 2 chłopców ). Bardzo się zaprzyjaźniłam z wieloma osobami i jestem z nimi w ciągłym kontakcie. Poza zajęciami mieliśmy czas wolny dla siebie. Widziałam Statuę Wolności, Central Park, byłam w Empire State Building, w Kościele św. Patryka, szłam ulicami Manhattanu. Teraz kilka słów o mojej host family. Mrs Barger są bardzo dobrym małżeństwem, mają dwie dziewczynki ( bliźniaczki w wieku 3 lat ), którymi się opiekuję - Sydney i Courtney. Lubię z nimi spędzać czas, wymyślam dla nich różne zabawy. Mam swój oddzielny pokój z łazienką i do dyspozycji samochód. Pracuję od poniedziałku do piątku ( 43-45 godzin w tygodniu ), a wszystkie święta i weekends mam wolne, wtedy spotykam się z przyjaciółmi. Do moich zajęć należy: przygotowywanie posiłków, sprzątanie zabawek i trzymanie dziewczynek w czystości. Mój okręgowy dyrektor ( w OH. ) organizuje co jakiś czas "au-pair meeting". Byłam na jednym z nich i bardzo dobrze się bawiłam. W ciągu roku będę miała dziesięć dni urlopu i chcę go wykorzystać na zwiedzanie Stanów. Chciałabym zobaczyć Grand Canyon, Niagara Falls, Bialy Dom i może Las Vegas. Te marzenia mogą się spełnić. Warto to wszystko zobaczyć i nabrać nowych doświadczeń, poznać nowych ludzi i amerykańska kulturę. Jestem bardzo zadowolona z pobytu tutaj. Czasami jest mi trochę smutno, że nie mogę zobaczyć się z moją rodziną i przyjaciółmi - ale to tylko 365 dni a poza tym istnieją telefony i poczta internetowa. Co najważniejsze mój język angielski jest coraz lepszy, oczywiście na początku były niewielkie trudności z porozumieniem się, ale to już minęło.

    Z poważaniem Anna Kozakiewicz



        


  • Ilona Siotor, USA 12 m-cy
  • Dzień Dobry! Na wstępie chciałabym bardzo serdecznie pozdrowić wszystkich pracowników "Study Travel" i serdecznie Wam podziękować za umożliwienie mi wyjazdu do Stanów Zjednoczonych, w ramach programu au-pair. Zgodnie z tym co mi powiedzieliście gdy byłam jeszcze w Łodzi, spędziłam 3 dni w Nowym Jorku na szkoleniu. Muszę powiedzieć, że byłam pod wrażeniem. Mieszkałam w przepięknym hotelu New Yorker Hotel, znajdującym się w sercu Manhattanu. Zajmowała się nami urocza pani Pat oraz poznałam przesympatycznego nauczyciela Larrego. Szkolenie było przeprowadzone doskonale. Mieliśmy spotkanie z policjantem, który dał nam wskazówki jak bezpiecznie żyć w USA. No i najważniejsze, pierwsza pomoc w nagłych wypadkach. Muszę powiedzieć, że zapamiętam do końca życia jak postępować w takich momentach. Być może kiedyś uratuję komuś życie. Było to bardzo pouczające. Wybrałyśmy się ostatniego wieczoru na przejażdżkę, by zobaczyć Statuę Wolności. Co prawda na wyspę nie weszłyśmy, ale mogłyśmy podziwiać tą budowlę ze statku, który był bezpłatny i przepływał bardzo blisko. Potem Wybrałyśmy się spacerkiem do Chinatown i Small Itally. Już pierwszego dnia każda z nas została wyposażona w przewodnik po Nowym Jorku z propozycjami co można zobaczyć i mapkami. Wróciłyśmy do hotelu bez problemu. Nasz nauczyciel zabrał nas do centrum Manhattanu, gdzie wszyscy razem zwiedziliśmy katedrę St. Poul, Empire State Building i wiele shopping centres. Teraz jestem już u mojej host family w Barrington, na przedmieściach Chicago. Mam pod opieką trójkę dzieci: Frankie (6), Jack (3) i urocza dziewczynka Danielle (2). Szybko się zadomowiłam w moim bardzo ładnym apartamencie. Mam do własnej dyspozycji pokój, łazienkę i małą kuchnię. Weekendy mam wolne i mogę się spotykać z innymi au-pair w okolicy, a poznałam je na Christmas Party u naszej kooperatorki Sue. Pewnego dnia wybrałyśmy się z koleżanką do Chicago na mecz Chicabo Bulls contra Minessota Timberwolfs. To było fantastyczne. Z dziećmi już się zaprzyjaźniłam. Czuję się tu bardzo dobrze. Niedługo rozpoczynam naukę w pobliskim Harper College.

    Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję!
    Ilona Siotor



        


  • Katarzyna Kukiełka, Majorka 3 m-ce
  • Jako au-pair wyjechałam do rodziny na Majorce. Spędziłam tam 3 cudowne miesiące opiekując się półtoraroczną Katariną i pomagając jej mamie w pracach domowych. Do moich obowiązków należała zabawa z Katariną, sporządzanie dla niej posiłków i opieka nad nią. Często chodziłam z małą na spacery, plażę i miejsca zabaw dla dzieci. Raz w tygodniu miałam dzień wolny wtedy udawałam się w najciekawsze i najbardziej znane zakątki wyspy. Niektóre z nich zwiedziłam razem z rodziną. Dzięki temu miałam okazję spotkać się i porozmawiać z osobami różnych narodowości, podszlifowałam swoją znajomość języka angielskiego oraz poznałam kilka zwrotów hiszpańskich. Pobyt na Majorce wzbogacił mnie zarówno o nowe doświadczenia jak i nowych przyjaciół.







        


  • Urszula Górczyńska, Nowy Jork, USA 12 m-cy
  • Rok w USA jako AuPair to niezapomniane chwile i jednocześnie prawdziwa szkoła życia. Pierwsze trzy dni to szkolenie w Nowym Jorku, wraz z dużą grupą koleżanek i kolegów z innych krajów, oswajanie się z językiem, nowym otoczeniem, zwiedzanie miasta i oczywiście przygotowania. Następnie powitanie nowej rodziny i dwóch chłopców (6 i 7 lat), którymi opiekowałam się przez ubiegły rok. Mieszkałam w Summit w stanie New Jersey i bardzo polubiłam to miasteczko i ludzi których tam poznałam. Najtrudniejsze jak wiadomo są początki, poznanie i przystosowanie się do nowego otoczenia. Już po miesiącu jednak czułam się jak przysłowiowa ryba w wodzie. Czas mijał bardzo szybko. Do moich obowiązków należało: przygotowywanie i odprowadzenie chłopców do szkoły; potem miałam czas dla siebie aż do momentu powrotu ich ze szkoły; następnie wspólna zabawa, odrabianie lekcji, czasem zajęcia pozaszkolne, obiad oraz kiedy rodzice nie mogli, ja kładłam chłopców spać. Rodzice omawiali ze mną zadania i obowiązki oraz pomagali kiedy zaszła taka potrzeba. Zawsze mogłam się do nich zwrócić. Dzięki nim i całej rodzinie poczułam się jak jej członek. Razem spędziliśmy święto Dziękczynienia, razem ubieraliśmy choinkę, malowaliśmy jajka wielkanocne, podziwialiśmy fajerwerki w Sylwestra i 4 lipca. Czas wolny spędzałam również z przyjaciółmi. Chodziliśmy do kina, kawiarni, na zakupy bądź na spacer. Na zajęciach w collegu nauczyłam się wielu ciekawych rzeczy i miałam możliwość, przynajmniej częściowo, poczuć się jak amerykański student. Urlop spędziłam na wycieczce w Kalifornii i jej okolicach, zorganizowanej przez Trek America (na wstępnym spotkaniu w NY każdy dostaje ulotkę z ofertą tego biura). Było super! 14-to osobowa grupa, Los Angeles, Las Vegas, Grand Canyon, Yosemite, San Francisco. Cóż więcej można dodać? Zabrakłoby mi słów, żeby opisać tę wycieczkę lub cały mój pobyt w Stanach. Najlepiej pojechać samemu i zobaczyć to na własne oczy. To był wspaniały i pracowity rok, poznałam nowych ludzi, inną kulturę, zawiązałam przyjaźnie, usamodzielniłam się i zobaczyłam to, o czym dotychczas tylko czytałam lub oglądałam w telewizji. Warto było.

    Dziękuję za pamięć Urszula Górczyńska



        



    Strona główna  | Kontakt z NAMI